Przejdź do głównej zawartości

Posty

Robię komin - odcinek 2

Najnowsze posty

Owca - dalsze losy

Jestem szczęściarą. Nie jestem chora, samotna, mam rodzinę, w tym syna (zdrowego!), pracę i przyjaciół. Mam wszystko, czego potrzeba mi do życia. Mam hobby i bloga. Mam Was, czytelników. Życie nie zawsze mnie rozpieszcza, ale mam wszystko, czego mi potrzeba. Dziękuję Bogu za to w wieczornej modlitwie. Proszę o zdrowie, bo wiadomo, to najważniejsze.


Nie jestem typem działacza społecznego. Raz, w podstawówce należałam do PCK. Wraz z grupą innych dzieciaków z koła dostaliśmy adres do starszej pani, której mieliśmy pomagać. Poszliśmy pierwszy raz - pani uchyliła drzwi i pogadała z nami przez chwilę. Poszliśmy drugi raz - podgadała trochę dłużej, za trzecim dała pieniądze i poprosiła o zrobienie zakupów (zrobiliśmy, dostarczyliśmy, pieniędzy nie przywłaszczyliśmy sobie - dla jasności dodam). Ze wstydem wyznaję, że czwartego razu nie było. Nie zbierałam do puszek orkiestry, znaczących ilości nakrętek od butelek PET czy kartoników od herbaty Lipton. Dostrzegam jednak potrzebę pomagania i od …

Robię komin

na drutach, dodam, żeby uspokoić tych co pomyśleli, że budowlanką się zajęłam.
Nie mam zbyt bogatej przeszłości w zakresie robienia na drutach, choć zapoznałam się z tą techniką będąc dziecięciem. W podstawówce, znaczy się. Pamiętam, że jednym z zadań na lekcji ZPT było zrobienie czapki na drutach i z wielką radością i zaangażowaniem ją popełniłam. Nawet wisiała potem w gablocie w klasie jako eksponat. Drugim zadaniem było zrobienie skarpety i z nim rewelacyjnie poradziła sobie moja Babcia. Tak, ta Babcia, która szyła mi plisowane spódnice i nie tylko. Nie pamiętam w ogóle, żeby pani nauczycielka pokazywała nam co i jak z tymi drutami. Pracę trzeba było po prostu zrobić w domu i przynieść. Pod tym względem mój syn ma o wiele lepiej (albo gorzej, zależy jak na to spojrzeć, ale na pewno bardziej sprawiedliwie), bo wszystkie prace z techniki i plastyki wykonuje w szkole na lekcjach i przez całe pół roku zdarzyło się raz, że kończył coś w domu (tu efekt kończenia)
Pamiętam też jakieś p…

Co przyniósł mi 2017 rok

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać, skąd to moje umiłowanie do blogów i zdałam sobie sprawę, że zawsze interesowało mnie życie, jakie prowadzą inni ludzie. I nie chodzi tu o życie osób na świeczniku, celebrytów, polityków czy znanych aktorów, ale o tzw. "zwykłych" ludzi. Gdy mieszkając w akademiku na studiach (w drugiej połowie lat 90-tych, a więc w czasach, gdy ludzie nie dzielili się tak powszechnie swoim życiem w mediach społecznościowych, z prostego powodu, bo tych mediów jeszcze nie było :-), chodziłam na spacer po pobliskim osiedlu domków jednorodzinnych i próbowałam odgadnąć, co się w nich dzieje. Światło zapalone w pokoju na niskim parterze - w wynajętym pokoju student/studentka piszą sprawozdanie z ćwiczeń albo uczą się do  kolokwium; światło w kuchni lub salonie - rodzina gospodarzy je kolację czy ogląda wiadomości. Myślałam o tym, jakie mogą mieć te osoby radości i jakie zmartwienia i wydawało mi się to takie niesamowite, że każda osoba ma swoją historię, swój baga…

Ho ho ho

Chyba bardziej z obowiązku niż szczerej chęci wczoraj poszłam po pochowane pudła z ozdobami świątecznymi. Chłopiec skręcił choinkę i poodginał jej skulone, sztuczne, gałązki. Wspólnymi, męskimi siłami z Małżem ustroili choinkę ("a lampki to kiedy?"). Tu i ówdzie Chłopiec porozstawiał ozdoby: kule ze śniegiem, mikołaja na sankach, świeczki. W pudle zostało nam jeszcze wiele ozdób, może ich kolej na wystawienie przyjdzie w przyszłym roku. 
Prawie wszystko gotowe. Święta. Nie chcę magii, już w nią nie wierzę. Chcę świąt wesołych, zdrowych i w rodzinnym gronie. Chcę radości na twarzy dziecka, nie rozczarowania. Chcę żeby doceniał czas i zaangażowanie bliskich, a nie tylko dobra materialne. Jeśli jeszcze nie teraz, to chociaż w przyszłości. Robię co mogę, żeby tak było.
  Poza kilkoma włóczkowymi gwiazdkami (z których znakomitą większość rozdałam), nie robiłam żadnych nowych dekoracji. Piękną bombkę, według własnego pomysłu, i z moją bardzo niewielką pomocą, zrobił Chłopiec. St…

Kolejna spódnica z sukienki

- Ale jak to? - zapytacie - znowu? Czy ty nie lubisz sukienek i dlatego bezlitośnie je tniesz?
- Lubię - odpowiem i potwierdzą to koleżanki z pracy oraz mąż (-Nosi je bardzo często - powiedzą).


 Akurat z tą sukienką było tak, że mnie zachwyciła. Nie dałam się jednak ponieść fali zachwytu i nie pobiegałam do kasy, a zamiast tego udałam się spokojnie do przymierzalni. "Kurczę, pasuje. Jak na mnie. Idealna na wesele. Biorę" - tak mniej więcej przebiegał mój wewnętrzny dialog.


 Latem byłam na dwóch weselach i na żadnym nie zdecydowałam się wystąpić w tej sukience. Rant się wywijał, fiszbiny wbijały się nieco w żebra i czułam się w niej źle ubrana i blada. Cóż, bywa. Nadal jednak podobała mi się i myślałam o niej w kontekście jesienno-zimowych stylizacji (hehehe, wiem, że słowo "stylizacji" używam tu na wyrost ;-).
Szastu-prastu, nożyczki w ruch i z sukienki mam spódnicę.  I uwielbiam ją. Za kolor, wzór kwiatów na ciemnozielono-czarnym tle, formę, długość i kieszenie.


Podsumowanie wyzwania 10 x 10 jesień

Kolejny raz wzięłam udział w wyzwaniu zorganizowanym przez Dorotę z bloga KAMERALNA. W zabawie chodzi o to, żeby wybrać ze swojej szafy 10 rzeczy, w tym obuwie, i tworzyć z nich zestawy na kolejne 10 dni. Jak sobie poradziłam w edycji zimowej i wiosennej możecie zobaczyć TU i TU.
Tym razem wybrałam:
sweter od babci koszulę jeansową Onlyczerwoną bluzkę Stradivariuscienki sweterek Atmosphere  żakiet Top Secret spódnicę zrobioną z sukienkisukienkę Doroty Perkinsspodnie Medicinesztyblety Tamarislakierki Exbut

Ponieważ wyzwanie wystartowało w poniedziałek, pierwszych pięć zestawów to stroje do pracy.

Ze wszystkich tych zestawów byłam zadowolona i dobrze się w nich czułam.  Drugą piątkę zaczęłam w sobotę, a skończyłam w środę. I tu zaliczyłam porażkę zestawem 6. To była sobota, a ja wyjeżdżałam do "miasta", ale bez perspektywy zdejmowania płaszcza. Wiem, że to widać. Obiecuję solennie więcej tak tych rzeczy nie zestawiać.

Wyzwanie przypadło na ostatnie ciepłe dni października, …